Dzięki wprowadzającym w błąd informacjom myśleliśmy, że zarezerwowaliśmy domek w/koło Angers. Okazało się jednak, że znajduje się 45 km na północ w środku niczego. Supermarket 25 minut jazdy. Zadzwoniliśmy do Belvilli w tej sprawie, ale mimo obietnic nie usłyszeliśmy nic. Dom był częścią pięknego majątku i wieczorem można było zobaczyć sarny w pobliżu. Nie było przyjęcia przez właściciela, ale klucz był w drzwiach. Wyglądało to ładnie i schludnie, a wszystko było czyste. Wielka kuchnia była wyposażona we wszystko, tylko sztućce było trudno znaleźć. W łazience unosił się silny zapach kanalizacji, ale można to było naprawić, wpuszczając wodę do odpływu. Otoczenie jest bardzo ciche. Czarny biegający pies nic nie robi, ale jego szczekanie/warczenie nie brzmi przyjaźnie. Wieczorem dokuczały nam szerszenie, które potrafiły dostać się do domu. Leciały w stronę światła i wchodziły pod drzwiami. Próbowano z jak najmniejszą ilością światła i kocami przy drzwiach, aby je na zewnątrz zatrzymać, ale nie do końca się udało. Zgłoszone właścicielowi, ale ten nic nie zrobił. W związku z tym wcześniej wyszliśmy.