Dokładnie taki wypoczynek wśród natury Kanady sobie wyobrażamy. Samotnie położony w lesie i bezpośrednio nad jeziorem, które można mieć dla siebie prawie cały czas i to jeszcze w pięknym, bardzo rzadkim domu z bali, mającym swoisty urok. Ponadto przyrodnikom imponuje zwierzęcy świat przed progiem, który jest wyjątkowy w porównaniu do kraju rodzinnego. Oprócz licznych kolibrów mogliśmy także obserwować orła bielika, wiewiórki rdzawce i białoskórych jeleni. Ponadto od czasu do czasu można zobaczyć jeże i szopki. Właściciele byli niezwykle przyjaźni i bardzo profesjonalni od pierwszego kontaktu aż do wyjazdu, zawsze gotowi odpowiedzieć na pytania. Otrzymaliśmy wiele porad na temat wycieczek, a folder informacyjny był bardzo bogaty w informacje. W domu samym w sobie nie brakuje absolutnie niczego pod względem sprzętu i wyposażenia, jest czysty i bardzo zadbany, absolutnie wzorowy. Kajak, kajak, wyspa z zabawkami, kąpiel bezpośrednio przed domem w ciepłej, czystej wodzie jeziora przy pomostu, grill, wędkowanie, ognisko na zewnątrz, kominek w środku, w pełni wyposażona kuchnia (nawet zostało pomyślane o zimnej torbie na wynos) i wiele innych, wszystko jest dostępne. Wszystkie informacje i zdjęcia podane przez wynajmującego są aktualne i zgadzają się w 100% z tym, co zastaliśmy. Stacja benzynowa z "sklepem sakiewkowym" (włącznie z alkoholem) w "dystansie spacerowym". Najbliższe "większe" miasto (Yarmouth) można łatwo dojechać samochodem, około 20 km, z wszystkimi możliwościami zakupów. Jedyną rzeczą, której żałujemy, jest to, że nie zostaliśmy tu dłużej. Po tym pobycie udaliśmy się na kolejne dwa tygodnie na Cape Breton, gdzie zdobyliśmy więcej doświadczeń z zakresu zakwaterowania. Jesteśmy przekonani, że to miejsce faktycznie zasługuje na jedną gwiazdkę więcej w ocenie ogólnej. Nie było absolutnie żadnych niewypełnionych życzeń ani czegoś, co można by poprawić bez przesady.