przyjazd: właścicielka nie była obecna. po przypadkowym spotkaniu z sąsiadem, pojawił się jej brat. wszystko było chaotyczne, bo nie mówimy po włosku, a on tylko mówi po włosku. bardzo przyjazny. zakwaterowanie: ładny duży apartament ALE BRUDNY I BRUDNY! ślady psich łapek wszędzie, zasłona prysznicowa śmierdzi i jest pełna pleśni, ręczniki pachną stęchlizną, wszystko, co dotykasz, klei się, łóżko ma czystą pościel, ale jesteśmy pokąsani przez jakieś owady (pluskwy?). nie ma mikrofalówki, nie ma możliwości zaparzenia kawy, piekarnik służy tylko do przechowywania patelni, kuchenka gazowa jest brudna i lepka... wszędzie pajęczyny... okolica: wspaniały taras (krzesła są brudne, ale...) naprawdę cudowny spokój (jeśli nie liczyć psów sąsiadów z dołu)