Mieliśmy fantastyczny tydzień w Chatibocie. To zestawienie wszystkiego nas przekonało.
Na początku piękna posiadłość. Budowla przypominająca zamek, imponująca, ale nie wracająca nas do ciemnego średniowiecza, tylko wyposażona w bardzo dobre udogodnienia i komfort, zapraszająca do relaksu.
Ogród, niesamowity basen (z efektami świetlnymi w różnych kolorach, jeśli tego chcemy), wiele uroczych miejsc do siedzenia, grill, itp. Bardzo udane jest wyrafinowane rozmieszczenie apartamentów, dzięki czemu można mieć również prywatność. Żyje się tutaj w otoczeniu idyllicznej, pierwotnej przyrody. Na dole rzeka, wioska z małym, ale świetnym piekarzem, w pobliżu bardzo godne polecenia stajnie koni.
Do tego dochodzi położenie: odbyliśmy wspaniałe wycieczki: do Avignon, Uzes, Nimes, na kajaki pod Pont du Gard itd. Trzeba przyznać, że na ostatnich metrach przyjazdu jest trochę ciasno, ale a) gospodarz świetnie pomaga w tej sprawie, a b) zresztą nie ma się ochoty stąd wyjeżdżać, jak już się tu jest. Jest także dostępna usługa dostawy świeżych bułek.
Najważniejsze jednak jest gospodarz z jego uroczą rodziną. Od troskliwego, pomocnego kontaktu przed przyjazdem, przez wiele dobrych rad podczas pobytu i luźną troskę w tle - to wszystko sprawiło, że Chatibot nie był tylko miejscem do spania, ale stał się domem. Domem w południowej Francji - czego chcieć więcej? Zdecydowanie polecamy.